Manifest Superpozycji - Samuel Serwata
Samuel Serwata
Manifest Superpozycji
...
...
§1. Iskra Wewnętrznego Światła.
Myślenie zajmuje czas, ponieważ prowadzi do lepszych odpowiedzi.
Zrozumienie jest kluczem do postępu i jednocześnie przestrogą przed popełnieniem błędu, który mógłby doprowadzić nas i innych do obłędu.
Życie składa się z drobnych badań i codziennych analiz, a mimo to samo w sobie jest niczym niebłaha tajemnica.
Prawdy nie mierzy się większością głosów – prawda trwa mimo nich.
Jestem tekściarzem — piszę stand-upy, kabarety, komedie. Bawię się ironią, sarkazmem i prowokacją, bo to narzędzia, które pozwalają wywołać emocje, reakcje i uczyć dystansu — do siebie i do innych. To, że coś mówię lub piszę, nie oznacza, że w to wierzę. Wchodzę w role. Testuję różne perspektywy, żeby zrozumieć ludzi, świat i samego siebie.
Każdy żart, każda przesada i każda przyjęta maska to sposób na sprawdzenie, dlaczego ktoś myśli czy działa w określony sposób. Co mu to daje. Po co to robi. I jaką ma to wartość — dla niego, dla innych, dla rzeczywistości, którą współtworzymy. W ten sposób sam odkrywam nowe sensy. Czasem wystarczy samo zrozumienie mechanizmu, żeby dotrzeć do wiedzy, o której wcześniej nie miałem pojęcia. Bo nie da się pojąć czegoś, jeśli nie wie się, po co to istnieje — i dlaczego jest dla kogoś ważne.
...
§2. Pulsacyjne Drganie Serca.
Wiesz, kiedyś nie byłem taki empatyczny i wyrozumiały. Przez lata walczyłem o swoje – byłem jednym z tych, którzy dążą do celu po trupach. Przekładałem swoje ambicje nad innych, nie przejmowałem się tym, co myślą i robią inni, bo wiedziałem, czego chcę i co sprawia mi największą przyjemność. Wiedziałem, że niezależnie od wszystkiego, co się wydarzy, będę robił to, co kocham, aż do końca życia.
Gdy wszystko zawiedzie, zostaje mi przynajmniej ta jedna rzecz, którą robię całe życie – czasem bardziej intensywnie, czasem mniej. Nikt mi tego nie odbierze. A jeśli uznam, że jestem beznadziejnym śmieciem, wracam do tego, co robię, wiedząc, że moje życie może nie mieć wartości, ale to, co tworzę, już tak.
Gdybym słuchał innych, nigdy nie robiłbym tego, co naprawdę kocham. Żyłbym tak, jak 90% społeczeństwa – bez niczego wyjątkowego, powtarzając schematy. A ile w ciągu 5000 lat istnienia ludzkości jest osób, o których pamięta się do dziś? Ile z nich wniosło coś wartościowego w jakiejkolwiek dziedzinie? Może nie tworzę czegoś wybitnego, ale robię kawał dobrej sztuki, innej niż wszystko, a przede wszystkim – formę inteligentnej rozrywki.
Wszystko, co człowiek odkrywa, buduje i rozwija od samego początku, ma jeden cel – ułatwić życie sobie, innym i kolejnym pokoleniom. Życie jest efektem ubocznym ewolucji planety. Nie ma wyższej tajemnicy ani ostatecznego celu. Wszystko, co robimy, robimy dla przyjemności. Dlatego, jeśli coś w moim życiu mi się nie podoba, zmieniam to. Nie użalam się nad sobą. Przykro mi tylko, że są ludzie, którzy wiecznie narzekają na swój los, bo nie mają odwagi go zmienić.
Potrzeba odwagi, by liczyć się z konsekwencjami – przeprowadzkami, utratą przyjaciół, zmianą pracy, głodem czy samotnością. A gdy te rzeczy się zdarzą, trzeba mieć odwagę, by się z nich podnieść. Nie warto rozpamiętywać przeszłości ani obarczać się dawnymi błędami. Trzeba zamykać rozdziały życia. Moje życie było eksperymentalne, pełne doświadczeń i inspiracji, które pozwoliły mi się zmieniać i tworzyć coraz lepsze rzeczy.
W młodym wieku trzeba sobie uświadomić, kiedy osiągnęło się wystarczająco, zatrzymać się i zdecydować, czy kontynuować, czy przewartościować wszystko. Można mieć wielkie ambicje, ale trzeba iść na kompromis z samym sobą i realnie ocenić, kim się jest i co się zrobiło. Czy zrobiło się wszystko, co możliwe? Żeby w każdej chwili, gdy przyjdzie moment śmierci, móc odejść z poczuciem spełnienia.
Życie uczy, że najważniejszą osobą dla każdego jest on sam. Każdy żyje wyłącznie dla siebie, a żeby żyć w zadowoleniu, trzeba obrać drogę, która to umożliwia. Są osoby odizolowane, inni mniej. Ja jestem jednocześnie introwertykiem i ekstrawertykiem – zależy, kiedy chcę być tym pierwszym, a kiedy drugim.
Teraz, będąc w połowie życia, po wielu doświadczeniach i stając na granicy życia i śmierci, wiem jedno: mam pewność siebie, i to pewność wynikającą z przejścia własnej drogi. Osiągnąłem to, co chciałem, i zaczynam od nowa. Wybory, które podejmę teraz, będą miały wpływ na resztę mojego życia.
Zrezygnowałem z większości form sztuki, które praktykowałem, i skoncentrowałem się na pisaniu i grafice. Odizolowałem się od toksycznych ludzi. Nie potrzebuję używek – moja droga twórcza jest ustabilizowana. Najprostsze rzeczy w życiu, jak mieszkanie, praca, twórczość czy miłość, nigdy nie były łatwe do wyważenia, ale teraz mogę je stabilizować.
Nie mam wygórowanych oczekiwań wobec siebie ani innych. Chcę żyć szczęśliwie, w zgodzie z jedynym Bogiem, którego wyznaję – sobą. Stabilizuję swoje życie na tym fundamencie, by móc kontynuować swoją drogę twórczą i przygotować się na nadchodzące zmiany – przeprowadzki, śmierć rodziców, wydarzenia, które mogą odmienić wszystko na długo.
Moim największym marzeniem jest miłość kobiety, którą kocham. Decyzja o tym, z kim spędzę resztę życia, nie jest kaprysem ani desperacją – jest przemyślanym wyborem, celem mojej podróży i największą przygodą aż do końca. Do tej pory droga była samotna, teraz chcę dzielić ją z kimś bliskim. To właściwa droga, i wiem to.
...
§3. Architektura Labiryntu Mostów.
Wartości wyznawane przez większość ludzi służą przede wszystkim utrzymaniu porządku w cywilizowanym społeczeństwie, ale rzadko przekładają się na rozwój jednostek kreatywnych. To, co jest dobre dla wielu, nie musi być dobre dla pojedynczej osoby. Dlatego, gdy ktoś mówi: „wszyscy tak robią”, inteligentna jednostka zapyta: „A gdyby wszyscy skakali z mostu, też byś skoczył?” — i przeanalizuje to pod kątem siebie. Humanista spróbuje zachować to zdarzenie jako przykład dla przyszłych pokoleń. Naukowiec rozłoży je na czynniki, filozof przewartościuje, a artysta zamieni w dzieło, które przemówi do ludzi ponad czasem i miejscem.
Nie słuchamy rad — my je rozważamy, niezależnie od tego, czy się z nimi zgadzamy, czy nie, bo możemy się mylić. Rada, która pomogła jednej osobie, niekoniecznie będzie dobra dla drugiej, a w innym momencie życia może przynieść zupełnie inne konsekwencje. Najrozsądniejszą radą dla siebie i innych jest więc paradoksalnie to, by… nie kierować się cudzymi radami, lecz własnym namysłem.
Gdy nie wiemy, co odpowiedzieć, najlepiej zachować milczący spokój i przyznać, że sprawa jest zbyt skomplikowana, aby wypowiadać się pochopnie. Każda nieprzemyślana reakcja może zostać źle odebrana — zarówno przez rozmówcę, jak i przez nas samych, gdy po czasie zaczniemy jej żałować.
Poglądy człowieka zmieniają się w trakcie życia. Mówi się, że „tylko krowa nie zmienia zdania” — i faktycznie, tacy właśnie są ludzie, którzy prowadzą całe życie według jednego sloganu. Najgorsi są ci, którzy mają „zasady” starannie wybrane pod własną wygodę — i sami je łamią. Najlepszą zasadą jest nie mieć żadnych zasad albo uznać, że każdą zasadę można złamać.
Jedyną uniwersalną wartością powinno być skupienie się na sobie, na podążaniu własną drogą i robieniu tego, co daje nam satysfakcję — pod warunkiem, że nie krzywdzimy innych. Egoizm jest dopuszczalny, jeśli nikomu nie szkodzi, choć dla kogoś może wydawać się nieodpowiedni. Nawet bycie egocentrykiem może być w porządku, jeśli nie służy manipulacji i jeśli w każdej relacji dajemy coś od siebie w zamian.
Mówi się, że jedyną darmową wartością jest miłość, która niczego nie oczekuje. To nieprawda. Aby kochać, trzeba dawać coś od siebie — dopiero wtedy można coś otrzymać. Nie istnieje żadna wartość ani żadna myśl, która działałaby tylko w jedną stronę. Wszystko ma swój odpowiednik, przeciwieństwo, odbicie. Każda rzecz istnieje tylko dlatego, że istnieje coś jej przeciwnego. A to, czymkolwiek jest, ujawnia się, ponieważ istoty rozumne dostrzegają jego obecność i nadają mu znaczenie.
...
§4. Integracja Utkanego Lustra.
Jeżeli twierdzę, że robię coś wyłącznie dla własnej przyjemności, to znaczy, że właśnie tak jest. Najważniejsze w życiu to dawać sobie radość, która pozwala żyć pełnią i szczęśliwie. Istnieją dwa rodzaje takich działań: Pierwszy to te, które zachowujemy wyłącznie dla siebie – i tylko wtedy przynoszą największą frajdę. Nawet jeśli podzielilibyśmy się nimi z innymi, nie wywołałyby już tego samego uczucia. Drugi to te, którymi można się dzielić, a mimo to przynoszą taką samą przyjemność obu stronom.
Rzeczy, które zatrzymujemy dla siebie, dzielą się na dwie grupy: te, które czerpiemy z otaczającego świata – dowolne, bylebyśmy chcieli je zatrzymać – oraz te, które służą rozwojowi umysłu: wiedzę i sztukę. Pierwsze mogą pozostać w nietrwałej formie: w pamięci lub w kruchym materiale. Wiedza natomiast ma dwa oblicza: jedno służy osobistemu rozwojowi, drugie – przekazywaniu innym.
Sztuka również dzieli się na dwie kategorie: Pierwsza to ta tworzona wyłącznie dla siebie. Publikuje się ją jedynie po to, by przetrwała – i by nie wracać do niej bez końca, bo nie ma dzieła, którego artysta nie chciałby poprawić. Choć bywają takie, do których po ukończeniu nie czuje już potrzeby powrotu. – Druga to sztuka przeznaczona dla innych – mająca sprawić im przyjemność lub rozrywkę. Ale i w niej musi być wyzwanie, coś, co uczy twórcę. Czasem powstaje niby „dla siebie”, lecz ostatecznie staje się dziełem do pokazania i podzielenia się radością, albo uproszczeniem tego, co zwykle pozostaje intymnym procesem twórczym. To, co artysta tworzy dla siebie, jest najbardziej indywidualne i unikalne. To nie zwykła rozrywka – największa przyjemność tkwi w samym akcie tworzenia. Dlatego publikacja bywa najlepszym zamknięciem procesu: raz wydane dzieło nie może być już cofnięte ani zmienione.
Mówi się, że nie da się stworzyć czegoś całkowicie nowego – choćby w jakiejś formie istniało wcześniej. Być może to prawda. Ale artysta musi osiągnąć mistrzostwo w swoich umiejętnościach, by efekt końcowy odpowiadał jego zamierzeniom.
Wiedzę o sztuce należy czerpać ze wszystkiego: z życia, ludzi, doświadczeń, miejsc – dopiero na końcu z samej sztuki. Bo sztuka jest zmienna: zależna od czasu, epoki, twórcy, odbiorcy, a nawet od momentu w życiu. To, co kiedyś nie zachwycało, po latach może oczarować. I odwrotnie. Sztuka różni się od nauk ścisłych – nie rządzą nią stałe zasady ani niezmienne schematy. To samo dotyczy filozofii – można ją przyjmować, odrzucać lub tworzyć własną, co zresztą czyni każdy człowiek.
Poznawanie sztuki i jej dziedzin daje pełniejszy obraz tego, co jest możliwe, co można przełamać, co robią inni i co możesz zrobić sam. Nie istnieje jedna uniwersalna wartość – gusta każdego człowieka, stałe lub zmienne, wpływają na wszystkie dziedziny życia. Każdy wybór jest częścią większej całości, którą człowiek buduje pośród innych.
Niezależnie od tego, co tworzymy, najważniejsze jest, by dawało radość. W procesie twórczym to, co w jednym miejscu i czasie jest dobre, w innym może nie przypaść do gustu lub zyskać na wartości wraz z rozwojem artysty.
Nie można całkowicie stworzyć czegoś nowego w żadnej dziedzinie sztuki. Współcześnie dzieje się tak, że sztuka albo stabilizuje się i łączy w formy i gatunki, tworząc znormalizowane produkty, albo eksperymentuje, łącząc odmienne dziedziny w poszukiwaniu nowego wyrazu – czasem dla eksperymentu, czasem w konkretnym celu, jak w filmie. – Pogląd, że nie da się wytworzyć czegoś nowego, wynika w dużej mierze z faktu, że większość dzieł powstaje z myślą o szerokiej publiczności. Produkty eksperymentalne są z natury nieznane, bo większość ludzi nimi nie interesuje. Dla wielu sztuka jest formą rozrywki, odbieraną niezobowiązująco, bez wymuszenia reakcji emocjonalnej lub intelektualnej.
Eksperymenty artystyczne mają różne formy: mogą być jednorazowe, zapadające w pamięć na długo; powtarzalne, do których wraca się wielokrotnie, czerpiąc przyjemność za każdym razem; lub sporadyczne, odkrywające przy każdym kontakcie nowe elementy.
Artysta decyduje się na realizację dzieła tylko wtedy, gdy początkowe założenia są wystarczająco dobre, by poświęcić im czas i energię. Te założenia warto zachowywać w osobnych notatkach i nie wracać do nich aż do zakończenia pracy. Modele pracy są różne. Niektóre pomysły rozwijają się same, prowadząc do kolejnych inspiracji. Inne, choć dobre i oryginalne, nie „wychodzą” w trakcie pracy – nie z winy artysty, lecz z powodu tematu, chwili, miejsca lub kontekstu społecznego. Wtedy należy albo porzucić dzieło, zachowując założenia, albo przerwać je i wykorzystać je w spontanicznym dziele.
Dobre założenia nie zawsze muszą być inspirujące, a plan realizacji czasem bywa długotrwałą, wyczerpującą katorgą. Przypadkowe, spontaniczne dzieła powstają szybciej, ale mogą być równie obszerne i trwałe. To, co artysta tworzy dobrze, niekoniecznie zostanie równie dobrze odebrane – przez odbiorców i samego twórcę. Dzieła można podzielić na te, które zmierzają do określonego zakończenia, i na te, w których ważny jest sam proces twórczy.
Dzieło można rozpocząć i zakończyć w dowolnym miejscu – w procesie tworzenia i prezentacji. Nie musi przedstawiać określonych miejsc, akcji czy bohaterów; może skupić się na abstrakcji, strumieniu świadomości, emocjach, stanach myślenia lub doświadczeniach. Dotyczy to wszystkich dziedzin sztuki – literatura, film, muzyka, malarstwo, fotografia – każda forma wyraża emocje, wizje lub doświadczenia.
Odbiór dzieła jest indywidualny i zmienny: w zależności od miejsca, czasu, pory roku czy wieku, może być odbierane inaczej. To, co dla jednego jest radosne, dla innego może być smutne; to, co dla jednego energetyzujące, dla innego może być przytłaczające.
...
§5. Ekspansja Kreatywnej Świadomości.
Często bywa tak, że umysły ścisłe potrafią trafniej opisywać i rozumieć mechanizmy sztuki, filozofii i humanizmu niż przedstawiciele tych dziedzin próbują wyjaśniać nauki ścisłe. To, co łączy sztukę i naukę, to wzajemna inspiracja: sztuka pobudza wyobraźnię i kierunki myślenia, a nauka dostarcza obserwacji, doświadczeń i narzędzi, które artyści przetwarzają w twórczości. Pomiędzy nimi znajduje się filozofia, analizująca wartości i sensy, oraz psychologia, próbująca zrozumieć motywacje, zachowania i skutki ludzkich działań.
Wiedza — niezależnie od tego, czy pochodzi z nauk ścisłych, humanistyki, psychologii czy sztuki — nabiera sensu dopiero w indywidualnym zastosowaniu. Jej wartość ujawnia się w tym, do czego dana osoba jej potrzebuje: do rozwoju intelektualnego, twórczego, życiowego, do poszukiwania nowych rozwiązań, tworzenia innowacji lub świadomej analizy własnych działań. Wszystko to jest efektem świadomego myślenia i kształtowania siebie — zarówno umysłu, jak i sposobu życia.
Poznanie świata umożliwia tworzenie wartościowych dzieł, głębsze rozumienie innych ludzi oraz podejmowanie decyzji zawodowych i artystycznych z pełną świadomością ich konsekwencji. W tym kontekście pieniądze są czymś naturalnym: nie są ani źródłem szczęścia, ani nieszczęścia, lecz narzędziem umożliwiającym zapewnienie podstawowych warunków życia, takich jak jedzenie i bezpieczne schronienie. Te elementy powinny być dostępne każdemu człowiekowi w minimalnym i stabilnym zakresie, niezależnie od posiadanego majątku, ponieważ ich rolą jest podtrzymywanie życia, a nie definiowanie jego wartości.
Od początku istnienia ludzkości nie znaleziono sposobu, by każda istota mogła rodzić się i żyć w pełnym bezpieczeństwie. Większość ludzi spędza życie, próbując zapewnić sobie te podstawy — czasem skutecznie, czasem nie. Nierówności wynikają zarówno z okoliczności niezależnych od jednostki, jak i z jej własnych wyborów. Niezależnie od epoki, miejsca i wyznawanych wartości, każdy człowiek funkcjonuje w obrębie systemu ekonomicznego i w pewnym stopniu jest od niego zależny.
To wszystko stanowi podsumowanie moich rozmyślań o mnie samym, o świecie, w którym żyję, oraz o moich decyzjach, działaniach i ich konsekwencjach — niezależnie od tego, jak je oceniam. Jest to próba wyjaśnienia zarówno dla mnie, jak i dla innych, tego, co zrobiłem, co robię i co zamierzam zrobić: moich motywów, zamiarów, pragnień oraz skutków, jakie przynoszą one w moim życiu. Jestem człowiekiem żyjącym jednocześnie dla siebie i jako część społeczeństwa. Funkcjonuję w określonym czasie i miejscu, w relacjach z innymi — bliskimi i obcymi. Żyję w świadomości wiedzy ogólnej i refleksyjnej, analizując zarówno bieżący punkt mojego życia, jak i jego znaczenie w szerszym kontekście świata, ludzi i samego siebie. Próbuję zrozumieć swoją wartość — dla świata i dla innych, niezależnie od tego, czy mnie znają. Moja twórczość jest świadectwem mojej indywidualności. Istotne jest dla mnie zarówno życie przeżywane dla samego siebie, jak i wpływ, jaki wywieram na innych. Analizuję odbiór moich działań przez ludzi w różnym wieku, miejscu i czasie, zestawiając go z twórczością innych artystów funkcjonujących równolegle w różnych częściach świata. To, co zrealizuję jako człowiek i artysta, będzie miało znaczenie zarówno dla mnie, jak i dla mojego dorobku. Każde działanie wpływa na kolejne — na jakość, wrażliwość i konsekwencje mojej twórczości oraz mojego życia. Mam świadomość, że świat zmienia się niezależnie ode mnie, a jednocześnie wpływa na mnie, ponieważ jestem jego częścią. Rozważam to wszystko w pełnej świadomości tego, kim jestem, nie pomijając ograniczeń, chorób ani przeszkód. Wiem, co zrobiłem, co robię i co jeszcze mogę zrobić, mając nadzieję, że w chwili świadomej śmierci będę zadowolony z przeżytego życia oraz z tego, że moja twórczość miała wartość dla innych, nawet jeśli nie będę mógł tego już obserwować. Nie rozmyślam o tym z potrzeby pozostawienia po sobie nieśmiertelnego śladu. Nie interesuje mnie pamięć ludzi żyjących długo po mojej śmierci, lecz realny wpływ moich działań — na ludzi, świat i wszelkie możliwe ciągi zdarzeń, które z nich wynikną. Zastanawiam się, jak moje dzieła zostaną odebrane przez każdą formę świadomej inteligencji, która zetknie się z efektem końcowym mojego życia. Rozważam to zarówno w perspektywie teraźniejszości, jak i przyszłości, aż do samego końca. Po zakończeniu życia — niezależnie od tego, co nastąpi dalej — w momencie, gdy świadomość jako indywidualna forma przestanie istnieć, wszystko, co wydarzy się później, przestaje mieć dla mnie znaczenie.
...
§6. Alchemia Żurnalinga.
Świadomość – oraz wszystko, co się z nią wiąże w procesie ewolucji jednostki ludzkiej – jest rezultatem nie tylko ewolucji gatunku, lecz także planety, natury i całego procesu wszechświata. Może wchodzić w etapy istnienia i rozumienia, których człowiek nie jest jeszcze w stanie sobie wyobrazić, choć może je rozważać. Do tej pory żadna dziedzina ludzkiej aktywności – prawo, religia, filozofia, nauka czy sztuka – nie udzieliła precyzyjnej odpowiedzi na fundamentalne pytanie o istnienie jednostki świadomej i jej rzeczywistą wartość.
Ludzie pytają o Boga, o początek i koniec, o to, skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy. Pytania te nie są jednak dla mnie kluczowe. Istotniejsze jest to, co dzieje się z jednostką świadomą po przekroczeniu granicy życia oraz czy jakakolwiek forma świadomości może istnieć niezależnie od materii, czasu i przestrzeni. Wydaje się, że wszystko zależy od samej jednostki – od jej zdolności rozumienia, kreatywności i tego, co wytwarza w potrzebie sensu, zrozumienia i egzystencji.
Niezależnie od wyznawanych przekonań – wiary w Boga, reinkarnację, absolutne nieistnienie czy inne koncepcje – ewentualna forma istnienia po śmierci może być wynikiem całego życia: tego, co świadomie tworzymy, czym się stajemy i jakie znaczenie nadajemy własnemu istnieniu. Jeżeli jednak rzeczywistość okaże się inna, nieprzewidywalna i sprzeczna z oczekiwaniami, nadal nie uzyskamy odpowiedzi na pytanie, co dzieje się ze świadomą jednostką po śmierci. Nie wiemy, czy egzystencja ma znaczenie dla niej samej ani czy jest kontynuowana w jakiejkolwiek formie. Ta niewiedza pozostaje nieusuwalna.
Dlatego pytanie o istnienie jest pytaniem pierwszym, najs

Komentarze